jebudubu blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2010

Elfu postanowiła zadbać o to, bym miała co rysować. Sytuacja prawdziwa jak w mordę dał.
Oklaski!

< entuzjastycznie bije brawo >

Pees. Ubierała rękawiczki do pokazu, no i się kubeczek z herbatką wyślizgnął.
A relacja z owego pokazu już wkrótce… Omg.

Apeluję do Was, kurde no!

Jak nie zaczniecie popełniać jakichś głupot i idiotyzmów, to – jak Bora Wszechlistnego kocham – wszyscy jedziecie ze mną do Finlandii na koncert Amoral w przyszłym komiksie!

No.

…czyli zgłupiałyśmy już do reszty.
Odwiedziłam Elfa i temat zszedł, jak zwykle zresztą, na Finlandię.

Więcej tych pereł tam leciało, „wolny jak świnia na ostrym zakręcie”, „upije się jak świnia”, „czuję się jak świnia, tak po świńsku ich obgadując”, „nie chrumkasz sama przy korycie”, „perły przed wieprze”, „dzika świnia” i tak dalej, i tak dalej. Skończyłyśmy wreszcie rzucać tą wieprzowiną i Elf, chcąc za coś tam potępić fińskich muzyków, nie mogąc się zapewne od tej świni tak od razu odczepić, z wielkim oburzeniem rzekła:

- Ech, no bo ci śFińscy muzycy…!

Spojrzałam, a potem dostałam ataku śmiechu. Po namyśle zaaprobowałyśmy określenie, bo przypomniało nam się, że irytuje nas do szaleństwa gitarzysta Amoral. Od dwóch miesięcy ględzi, że nowe nagranie się pojawi, a tego nagrania nie ma i nie ma. Poza tym naraził się już wcześniej, pisząc, iż „owszem, mają nagraną nową muzykę, ale nam jej nie dadzą, no bo co to by była za zabawa?”.
Szlag nas trafił ostateczny. Dlatego od tej pory zwać go będziemy śFińskim muzykiem bez żadnego miłosierdzia, amen.

A Kot na żaglach:

Żaglówka średnio przypomina żaglówkę, ale zaręczam, że jest to żaglówka.

Pees. Tak, wiem, że się spóźniłam jeden dzień z notką, ale nie miałam czasu wczoraj na wstawianie czegokolwiek z notką na czele.

… potrzebny od zaraz.
Zaczęło się wszystko od tego, że znalazłam na blogu Natalii coś, co zwie się Kuroshitsuji (?)… i zaczęłam to oglądać.
Oto efekty:

Taaa, okazuje się, że jestem dopiero druga w kolejce, a Natalia jakoś lokaja Sebastiana nie chce mi odstąpić z własnej woli (niezrozumiałe!) :D

A tak oto wygląda przyczyna konfliktu:


Chcę takiego pod choinkę, o!

Sytuacja, like almost always, autentyczna. Elfu ustawiła sobie nowy dzwonek w telefonie, taki w kosmos wyrąbany ryk, a potem ktoś zadzwonił i obie dostałyśmy zawału.

Oraz coś z nowości: przywlokłam sobie wczoraj dwa koty, Bazylego i Baltazara. Bazyli okazał się jednak zbyt mały i trzeba było go odwieźć z powrotem (nie powtórzę, co powiedziałam, gdy odniosłam kota, ale wspominałam coś o nierogaciźnie i trzodzie chlewnej). Trzeba być zupełnym idiotą, żeby oddawać kota, który jeszcze sam nie je i w dodatku twardo twierdzić, że owszem – je! Cóż, z pewnego punktu widzenia była to prawda – kot rzeczywiście sam jadł, tyle że jedynie mleko matki.
Co za podolce.
Ale Baltazar został i to o nim będzie mowa…

Ten Cholerny Kot (Baltazar w sensie) uwielbia zachodzić człowieka od tyłu i robić „AM”, a człowiekowi łzy w oczach stają (wzruszenia, wzruszenia…). Biało-czarny bies. W zasadzie przez to kąsanie powinnam nazwać go Edward. Zastanowię się jeszcze :D

A tak poza tym, to chciałam powiedzieć, że… JEDZIEMY DO FINLANDII!!! :D

20-24 października! Ready or not – we’re coming! :D


  • RSS