Nie wiem sama, czy to jest zjawisko dziwne, czy zupełnie normalne, w każdym razie gdy po kilkudniowej nieobecności wróciłam wreszcie do mieszkania, jeden z moich współlokatorów COŚ dostrzegł…
Trzech jeszcze przedstawicieli płci męskiej upierało się, że musiałam świeżo zmienić kolor włosów (przy czym dwucentymetrowy blond odrost wcale a wcale nie wzbudził ich podejrzeń, że może jednak nie), jeden natomiast, gdy w ramach eksperymentu sama z siebie zadałam pytanie, co zmieniłam, po długim i dość rozpaczliwym wpatrywaniu się w moją twarz doszedł do wniosku, że nic – podpuszczam go tylko, niegodziwa ja.